Bardzo, bardzo ważna rzecz!!

Wiecie, co tak naprawdę  liczy się w życiu? Pewnie każdy z Was wymieniłby dziesiątki różnych przykładów ale ja dzisiaj powiem o jednej BARDZO, BARDZO WAŻNEJ RZECZY - o przyjaciołach.
Jedną z najpiękniejszych chwil w życiu są momenty, w których okazuje się jak bardzo jest się ważnym dla drugiego człowieka. Ta moja przynudnawa gadka podyktowana jest przez piękny prezent jaki dostałam od swoich przyjaciół. Dostać coś, co świadczy o tym, że drudzy naprawdę Cię znają i wiedzą co lubisz, że chcą Ci podarować coś wyjątkowego, coś co Cię ucieszy - takie uczucie jest nie do opisania!!

A co takiego dostałam? Spodnie! Ale nie byle jakie spodnie - dostałam przepiękne haremki a do nich jedwabną apaszkę! A wspominałam kiedyś o tym, że na allegro nie potrafię znaleźć, że sama beznadzieja a tak bardzo bym chciała... temat sprzed 3ch miesięcy a tu proszę - taka niespodzianka!! Prawda, że to wspaniałe?? Madzia zapamiętała :) Tu podziękowania również dla mojej Moniki, Łukasza i Szymona :)

Nie byłabym sobą, gdybym dzisiaj nie założyła swojego nowego nabytku szczególnie, że pogoda jak najbardziej sprzyjała temu :) Oczywiście efekty przedstawiam poniżej :)









Zuzia sesyjnie

Moja siostra Zuzia pojawia się na moim blogu regularnie, jednak tym razem jest znacząca różnica. W ramach miłości rodzinnej, postanowiłam pomóc jej w realizacji marzeń i zostać jej osobistym managerem. Żeby spełniać swoje marzenia, Zuzia potrzebuje zdjęć - jedne udało się już zrealizować. Dzięki uprzejmości Przemka, któremu pomagał Włodek, dzisiaj mogę przedstawić Wam rezultaty pracy 4 osób. Muszę zaznaczyć swoją istotną rolę w owym procederze, gdyż oprócz załatwiania, pomalowania Zuzi, uczesania i ubrania, pełniłam także rolę inteligentnego trzymacza lampy błyskowej - fucha, że mucha nie siada :)

Miejsca nie znałam wcześniej, znalezione zostało przez Przemka i Włodka nakładem sił i czasu.

Na końcu zbliżenie makijażu - a jakże :)
Poniżej pokazane zdjęcia to tylko część całej sesji











Dredloki

Ten post miał być zamieszczony już w czwartek - chciałam nawet napisać, że nie pamiętam już kiedy zdarzył się taki dzień abym zamieściła dwa posty jednego dnia. Pomimo moich wielkich chęci, rzeczywistość sprzysięgła się przeciwko mnie tzn coś działo się bloggerem i niestety nie potrafiłam się zalogować. Dodatkowo administratorzy usunęli mój ostatni post przywracając go dopiero dzisiaj. Szkoda tylko, że nie zwrócili mi komentarzy ;/

Tak czy owak chciałam się pochwalić kolejny - już trzeci raz :D Tak jak wspomniałam na swoim funpage na fb, miałam okazję w czwartek pierwszy raz zaplatać dredloki :D Jestem jednak wszechstronnie utalentowana :D Poczyniłam farbowanie i zaplatanie w 3 godzinki :D Przyznaję, że nie było łatwo, gdyż Mery miała w niektórych miejscach króciutkie włosy ale dałam radę.

Oczywiście rezultaty chwalebne przedstawiam poniżej :)




Aby odpowiednio się przygotować, nauczyłam się nawet układać włosy z dredloków (youtube jednak jest niezawodne )  :):):)

Chwalipięta, gęś kopnięta :)


Dzisiaj chwalić się będę podwójnie :

Powód nr 1 - Zmieniłam kolor włosów i fryzurę :D Z totalnie czarnego postanowiłam zostać blondynką póki co jednak jestem w fazie przejściowej - rudo - blondowej :)

Powód nr 2 - Mogę zaprezentować Wam siebie w wersji bollywoodzkiej - pierwszy raz w życiu publicznie wystąpiłam w sari :D Wraz z moją grupą taneczną ze szkoły "Alhambra" tańczyłyśmy na Placu Krakowskim w Gliwicach. Nie mogę stwierdzić, że czułam się rewelacyjnie w takim stroju aczkolwiek postanowiłam pochwalić się swoją odwagą - w końcu mój brzuch nie widział światła dziennego już długo długo :)
Tak czy owak - szafiarski post to to nie jest aczkolwiek w lumpeksach sari też można spotkać. Jeśli więc komuś podoba się taki strój i ma dostatecznie dużo odwagi - to problemów z zakupem mieć nie będzie :)

Do tego makijaż - jak to już mam w zwyczaju :)

Enjoy




Tańczę w zielonym stroju w drugiej linii po lewej stronie :)



Zuzik :)





Prawie jak pierwszy raz :)

Dawnoooo dawnoooo mnie tu nie było...
Po pierwsze ostatni post pojawił się miesiąc temu a po drugie ostatni post, w którym występowałam jako główny bohater zamieściłam jakieś wieki temu.

Okazało się, że fakt posiadania nowego aparatu to za mało, aby potrafić nim zrobić dobre zdjęcia. Wobec tego nawet, jeśli już udało mi się wyczarować na swoim oku coś wartego uwiecznienia, moje "zdolności" fotograficzne okazywały się zbyt ubogie:
- a to zdjęcie za blade - a to zdjęcie za ciemne - a to zrobił mi się na twarzy cień - a to zdjęcie nie ostre - a to zrobiłam głupią minę - a to a tamto - oooooo baterie się wyczerpały i dodatkowo muszę lecieć do pracy.

Ale za to niedziela, ale za to niedziela, niedziela będzie dla nas.... :D I tak też stało się dzisiaj - znalazłam czas na wykonanie makijażu, miałam chęci do wykonania makijażu i co najważniejsze - udało mi się to w końcu  uwiecznić w sposób zadowalający :) Makijaż lekki - brązowo różowy - w końcu właśnie do takich delikatnych barw nastraja wiosna :)

Co więcej niedziela okazała się tak piękna, że zdjęcia w plenerze wychodziły po prostu same i bez większego trudu, dlatego wrzucam także parę dodatkowych fotek - ot tak a czemu nie :)

p.s. w rolach głównych oprócz mnie: Zuzia - siostra, Kazan - nasz pies bernardyn, wiatrak - nasz ogródkowy, piękny tulipanik - również nasz ogródkowy, bez - że tak to nazwę "miastowy i parkowy" :)







 
MAGIC VISAGE © 2012 | Designed by Rumah Dijual, in collaboration with Buy Dofollow Links! =) , Lastminutes and Ambien Side Effects