W roli głównej - CHOINKA

Mam choinkę!!!!! HA!

Wiem, że nie zabłysnęłam niczym specjalnym w tym momencie ale jest coś istotnego w tym wyznaniu - to moja pierwsza w życiu, całkowicie autorska choinka. To jeszcze nic!! To moja pierwsza w życiu ŻYWA choinka!!

Została już oficjalnie nazwana, bo mam takową manię do nazywania wszystkiego.
Imię nie jest mojego autorstwa, czego można się domyśleć. Przecież jak mogłabym nazwać sama od siebie choinkę ZDZICH :P Ale tak padło, więc tak zostało :)

Zdzich jest jaki jest - gdybym posiadała obecnie więcej funduszy, pewnie wyglądałby troszkę inaczej, chociaż dla mnie jest śliczny a jego obecność w mieszkaniu, cieszy mnie niezmiernie...

Pierwszy raz także w moim dorosłym życiu ( tu mam na myśli wyłączenie okresu dzieciństwa, kiedy to robiło się ozdoby z bibuły) zrobiłam jakieś ozdoby świąteczne z bombek, światełek, dzwoneczków itd.
Nie wiem dlaczego, ale pomimo upływających lat, cieszą mnie na prawdę małe, drobne i brzydko mówiąc - pierdółkowate rzeczy, jak właśnie ta, że sama sobie mogłam coś zrobić, stworzyć bądź nauczyć się robić coś z niczego :)
Tydzień świąteczny uważam za otwarty a to głównie poprzez kilka blach upieczonych samodzielnie (no dobra - wraz z siostrą :P) ciasteczek i poprzez Zdzicha, który roztacza piękny zapach lasu i świąt po moim mieszkaniu :)







A to dzieło mojej mamy :D




No i kuchnia:

I może ktoś mówić, że święta to komercja, napędzacz rynku... może i tak... ale co mnie to obchodzi??
Gdy patrzę na te światełka i całe przygotowywanie się do Bożego Narodzenia zapominam o tym, że ktoś chce na tym zarobić, dla mnie ważne jest tylko to prawdziwe piękno świąt!!

Na koniec - jakżeby inaczej - JA!! Podoba mi się ten makijaż, który stworzyłam na własnym oku i nie potrafiłam sobie odmówić pokazania go Wam, pomimo tego, że post jest całkowicie świąteczny :)









p.s. Chyba letnia faza na niebieski jeszcze mi nie minęła :)
p.s.2 Tego nie widać, ale miałam turkusowe rajstopy.

Nie wiadomo kiedy, nie wiadomo jak

Nawet nie wiem kiedy a minął już rok. Niezauważony...
Jaki rok??

Rok od napisania mojego pierwszego posta...  to niemożliwe jak ten czas szybko minął.

W tym czasie kilka razy chciałam bloga usunąć, jednak jest dalej, trwa... pomimo tego, że nie jest idealny...
Z drugiej strony - co jest idealne?? W końcu jego ułomność powoduje, że stale chcę coś poprawiać, zmieniać, by był lepszy i ciekawszy :)

Z tej okazji kolejny post - dzień po dniu, co mi się ostatnio nieczęsto zdarza :):)

Pisałam ostatnio o tym, że nie mam motywacji do ładnego ubierania się w czasie zimy, ponieważ stawiam przede wszystkim na to, żeby było mi ciepło. Dzisiaj jednak udało mi się stworzyć coś całkiem eleganckiego, z czego jestem dumna :)








W tej wersji pozwoliłam sobie na grubszą czarną kreskę zrobioną za pomocą cieni w płynie i zwykłych czarnych cieni.
Jeśli chodzi o ciuchy to sprawa wygląda następująco:
Bolerko - Stradivarius
Spodnie - jakiś tam mały sklepik
Buty - Boot Square
Płaszcz - Preety Girl
Naszyjnik i kolczyki - świat spinek
Golf - Zara
Pasek, Rękawiczki i szal - zwykłe sklepy :)

Bo zabezpieczenie jest najważniejsze (przed zimą oczywiście :))

Obiecywałam ostatnio, że kolejny post będzie z cyklu "porady", które dotyczyć będą - tu Was oczywiście nie zaskoczę - ZIMY :)

Nie wiem czy porady te będą odkrywcze, aczkolwiek to co się dzieje za oknem, wręcz prosi się o to, żeby każdemu przypomnieć o paru ważnych, kosmetycznych, zimowych zasadach.

Po pierwsze - w zimę nie sprawdza się delikatny, letni, nawilżający krem. Nie trudno domyślić się dlaczego. Woda zawarta w intensywnie nawilżających kremach, przy zbyt niskich temperaturach, robi naszej skórze ogromną krzywdę, delikatnie przymarzając i niszcząc ją. Nikogo też nie zaskoczę, jeśli powiem, że najlepszy jest krem chociaż delikatnie tłusty. No dobra, a co w przypadku przetłuszczającej się cery? Ja znalazłam odpowiednie rozwiązanie dla takiej cery- kremy regenerujące z Yves Rocher z roślinnymi kwasami OMEGA 3-6-9. Krem nie jest ciężki a nadaje skórze ochronę przed złymi warunkami pogodowymi. Co najważniejsze - nie jest też tłusty, doskonale się wchłania. Jest to najnowszy produkt tej firmy - dostałam do wypróbowania całe opakowanie i muszę przyznać, że jestem zachwycona. Na zimę nadaje się świetnie!!
Po drugie - włosy!! No chyba najważniejsza porada to ta, żeby nie wychodzić z mokrymi włosami na mróz!!! Mam nadzieję, że dla każdego jest to oczywiste. W przeciwnym razie, można narobić sobie straszną krzywdę. Włosy zamrożone - identycznie tak, jak to pokazują w bajkach - po prostu się kruszą pod wpływem mocniejszej mechanicznej ingerencji. Są także specjalne szampony na zimową pogodę. W tej dziedzinie ciężko mi się wypowiadać, ponieważ ja mam swoje ulubione szampony, których na zimę nie zmieniam, jednak stosuję dodatkową ochronę w postaci mlecznych masek (super rzecz, lekka i nie przetłuszcza włosów)

Skóra na dłoniach w zimę jest strasznie zniszczona, wobec czego - nawet jeśli nie smarujecie rąk w lato, dla własnego dobra, zacznijcie robić to w zimę. Bez odpowiedniego kremu, skóra rąk będzie czerwona i popękana. Chyba najlepszym produktem do tej pielęgnacji jest krem Neutrogena - doskonale znany z reklam telewizyjnych daje skórze faktyczną pomoc.

Usta - zapomnijcie o nawilżających mega mokrych szminkach czy błyszczykach. Jedynie produkty o tłustej lub bardzo gęstej konsystencji są odpowiednie na zimową pogodę. Nie trzeba rezygnować z błyszczyków, chociaż należy znaleźć taki, który nie składa się w dużej mierze z wody. Ja aktualnie używam błyszczyk z Bourjois dający Efekt 3D i póki co - nie narzekam :)

Na zimę nie nadają się również tkaniny syntetyczne w ubraniach, ponieważ tak na prawdę nie grzeją a dodatkowo zdarza się, że ziębią ponieważ nie przpuszczają ewentualnego ciepłego powietrza z zewnątrz. Jeśli tak jak ja - nie możecie używać wełny z powodu uczulenia, jedynym rozwiązaniem jest bawełna lub bawełna z jakąś delikatną domieszką.

Skarpetki, ciepłe buty - o tym chyba wspominać nie muszę, za to muszę zauważyć fakt, że w tym roku producenci butów WRESZCIEEEEEE dali jakieś porządniejsze ocieplenie do swoich damskich wyrobów. Pamiętam, że w zeszłym roku próbowałam znaleźć coś, co spełniałoby pewne standardy zmarzlucha a przy tym nie wyglądałoby jak traktor i ...szukałam ponad miesiąc objeżdżając okoliczne miasta. Cieszę się, że w końcu producenci zauważyli ten problem i w środku buta można znaleźć futerko a nie tylko filcowe wyściółki.

I na koniec- PODKŁAD, BAZA i PUDER, rzeczy w zimę niezbędne. Nie żartuję!! To już nawet nie chodzi o to, czy ktoś ma zniszczoną cerę czy nie, czy ma niedoskonałości czy nie, ale dobry podklad + baza+ puder tworzą barierę, której mróz nie jest w stanie pokonać. Wiadomo - w twarz będzie nam zimno, podkład nas nie ogrzeje jednak mróz nie wyrządzi naszej skórze takiej krzywdy, jak w przypadku nałożenia na skórę twarzy jedynie kremu. To jest bardzo ważne wbrew temu, co czasami zwykło się powtarzać, że podkłady niszczą skórę. Dobre podkłady NIE NISZCZĄ a dodatkowo poprzez odpowiednie składniki i witaminy potrafią ją POPRAWIĆ !!

A z cyklu porad żywieniowych - zjadajmy od czasu do czasu witaminki zakupione w aptece. W zimowych jadłospisach nie ma zbyt wiele świeżych owoców i warzyw a to co jest, nafaszerowane jest chemikaliami, dlatego czasem lepiej w zimę zastąpić pomidora witaminką z apteki :) aaaaa no i jedzmy to, na co jest obecnie sezon w ciepłych krajach, czyli pomarańcze, mandarynki i owoce cytrusowe ogólnie - są źródłem witaminy C a co za tym idzie - odporności!!

A na koniec - mój zimowy makijaż smookie eyes :) Czarny z fioletem. Użyłam do niego oszronionego czarnego cienia w płynie z Yves Rocher, który nakłada się z buleteczki aplikatorem, jednak potem można go świetnie rozmazać małym pędzelkiem.

Enjoy :)







Ho ho ho - komu zima nie jest straszna :]

Jakkolwiek by się człowiek nie przygotowywał na nadejście zimy, nie da się tego zrobić w 100% dobrze. Cały czas liczy się, że w prognozach pogody przesadzają, zresztą oni non stop zmieniają zdanie więc nie warto im wierzyć. Chcemy żyć nadzieją, że zima jeszcze nie nadejdzie, że złota polska jesień pozostanie z nami jak najdłużej a tu co?? Ufo... :P
Opony zmieniane na szybko, zimno w mieszkaniu, za cienkie buty, nie zmieniony plyn do spryskiwaczy...

No i co??

A zima ma to w nosie i przyszła z wielkim rozmachem... każdego dnia przechodzę z rana osobistą walkę o to, żeby wstać z łóżka, ubrać się jakimś magicznym sposobem ładnie i ciepło a potem wyjść.
Niestety na wyjściu się nie kończy, bo następną czynnością jest odśnieżanie samochodu potem usilne próby otworzenia drzwi - najpierw wcisnąć kluczyk do zamarzniętego zamka a następnie ciągnięcie drzwi w celu oderwania uszczelki :P Próbowałam kupić odpowiednio szybko wazelinę lecz widocznie było więcej takich osób jak ja i w 3ch sklepach wysprzedano całe zapasy. Ostatecznie udało mi się kupić ten specyfik więc obecnie poranek jest radośniejszy o otwierające się drzwi :P

Jakby tego było mało, wszelkie kremy i to, co sprawdza się z lato, niestety zimą się nie zdaje testu. Są pewne zasady, o których koniecznie należy pamiętać podczas takich mrozów ale o tym w następnym poście.

A dzisiaj mały powrót do tego co było jeszcze na przełomie października/ listopada... niby niedawno ale pogodzie wystarczyło na kompletną zmianę krajobrazu.
Niestety obecnie nie mam jakoś motywacji na piękne ubieranie się, które polega na przywdzianiu jak największej ilości bluz, które zmieszczą się pod mój płaszcz tak, żebym nie wyglądała jak bałwanek Buli. Jestem nieuleczalnym zmarzluchem ;/

Poniżej moja jesienna wariacja kolorystyczna :)


 
MAGIC VISAGE © 2012 | Designed by Rumah Dijual, in collaboration with Buy Dofollow Links! =) , Lastminutes and Ambien Side Effects