Lakier utwardzający

Dzisiaj chciałam Wam coś polecić, rzecz - tak sobie myślę, przydatną wielu kobietom i nie tylko!!

Dzisiaj wisieńką na torcie będzie LAKIER UTWARDZAJĄCY PAZNOKCIE.
Dla mnie jest to temat istotny, ponieważ cenię sobie naturalne paznokcie. Przez naturalne nie rozumiem koloru ale to z czego są. Nie lubię tipsów, czy to akryli czy żeli. 3 razy w życiu dałam sobie zrobić coś takiego, zdesperowana stanem mojej własnej płytki paznokciowej. Muszę jednak przyznać, że wszystkie 3 razy były dla mnie męką i udręką a to, co pozostawało mi potem było po prostu czarną rozpaczą.
Mam specyficzne paznokcie, żadne tipsy nie trzymały mi się dłużej niż 2 tygodnie, ponieważ po mniej więcej 5-6 dniach same zaczynają odpadać a potem muszę oglądać to co mi zostaje. Zdecydowanie stwierdzam, że nie warto. Doprowadzenie moich paznokci do w miarę normalnego stanu zajmowało mi średnio pół roku a to jednak troszkę dużo.

Tak czy owak swoich poznokci idealnych nigdy nie miałam. Łamały się zawsze i rozdwajały na końcach. Długo szukałam jakiegoś środka pomocniczego, który sprawiłby, że staną się piękne i twarde a przy tym odporne na złamania. No i po latach znalazłam.

Osobiście jestem bardzo zadowolona z lakieru firmy L'oreal Paris - Manicure strong Base Durcissante Strengthening Base Coat - 5x plus fort stronger.

Ja kupiłam go w sklepie z kosmetykami sprowadzanymi z USA dlatego też etykieta jest w całości po angielsku.
Lakier jest przezroczysty z fioletową poświatą w opakowaniu jednak na paznokciach pozostaje bezbarwny. W buteleczce pływają także 2 kuleczki, które zapewne nie są tam przez przypadek aczkolwiek dokładnie nie wiem czym są :P

Tak więc jeśli macie taki problem jak ja, możecie śmiało sięgnąć po ten produkt szczególnie, że można nim malować "warstwa na warstwie" czyli przed kolejnym użyciem nie trzeba zmazywać poprzedniej warstwy.

Dla ułatwienia poszukiwań przedstawiam Wam wygląd buleteczki. Ja zapłaciłam za niego 18 zł jednak przypuszczam, że w sieciówkach jest droższy.

Nauczyciel = agent ubezpieczeniowy

Wiem, że tytuł posta może wydawać się niezrozumiały a nawet trochę kontrowersyjny ale już spieszę wytłumaczyć o co chodzi.

Całkiem niedawno, przeglądając sobie wieczorem portal rybnicki, zauważyłam ogłoszenie, że firma jakaśtam poszukuje nauczycieli do pracy dodatkowej. Ogłoszenie brzmiało tak, iż wynikało z niego, że potrzebują  do pracy społecznej oczywiście odpłatnej więc mi od razu zapaliła się żaróweczka,że to całkiem fajny pomysł jest.
Nie pracuję jako nauczyciel ale skończyłam podyplomowe studia kwalifikacyjne pedagigoczne, mam praktyki zrobione w liceum itd, spełniałam wszystkie ich wymagania a dodatkowo zawsze chciałam sobie dorabiać jako nauczyciel twierdząc, że to niezwykła misja jest - przekazywania wiedzy młodym ludziom, by potem mogli iść z tym w świat. Ja, ze swoją pasją budowania społeczeństwa obywatelskiego, w ogłoszeniu tym znalazłam coś dla siebie, szczególnie, że miałoby to być zajęcie dodatkowe a co się z tym wiąże, byłby to dodatkowy zastrzyk gotówki a na dodatek realizowałabym się jako mentor (hahahaha:P).

Piątek godzina 16 - telefon. Dzwoni Pan z firmy "expert coś tam coś tam", że zaprasza mnie na rozmowę kwalifikacyjną gdyż aplikowałam na stanowisko nauczyciela.
Ja oczywiście, że tak to moje CV, fajnie, super będę na 100%.
Ucieszyłam się ale bez wielkiej euforii bo wiadomo jak to jest.

Poszłam i okazało się, że jest to praca agenta ubezpieczeniowego!!!!!! Uznałam, że to już szczyt bezczelności, żeby tak kamuflować to zajęcie. Oczywiście czego bym nie powiedziała, to wszystko nadawło się i byłabym wymarzonym pracownikiem ich firmy. W momencie gdy zorientowałam się co i jak, zaczęłam odpowiadać trochę na przekór na zasadzie: "gdzie Pani siebie widzi za 5 lat?" to ja mu "w mediach" a on że ta obecna praca da mi też łatwość pracy w mediach. No to ja się pytam gdzie?? jak?? Bo chyba ulotniły mi się szare komórki i nie widzę związku przyczynowo - skutkowego. Oczywiście aby działać w tej firmie należy założyć działalność gospodarczą. Tak więc teraz już wiem, że nie tylko przedstawiciele handlowi mają masę zawoalowanych określeń dla swojego zawodu. Teraz agent ubezpieczeniowy to także nauczyciel, bo musi edukować społeczeństwo w sprawach emerytury!! ;/

Pozostawię to bez komentarza...

A poniżej - dzień jak co dzień...
Nie wiem w jakich kolorach widoczne są te zdjęcia na waszych komputerach ale u mnie na każdym jakoś inaczej. Na niektórych są bardzo ciemne na innych normalne w każdym razie makijaż nie jest taki ciemny jak się może wydawać ani ja nie mam takiej pomarańczowej skóry jak to czasem wygląda. Tu makijaż zielono-niebiesko-szary z wykorzystaniem cieni pyłkowych z MACa.
Jeżeli chodzi o ciuchy, to miałam na sobie jeszcze szare botki ale mój fotograf nie wpadł na pomysł by to ująć a niestety po drugim zdjęciu rozładowała się bateria :] Ale wierzę w Waszą wyobraźnię :):):)





aaaaaa
Zapomniałabym
Kawałek mieszkanka
Tak więc proszę...
a to.... łazienka :]




Kolejna odsłona

Znalazłam nowe tło do zdjęć - mój przedpokój. Dlatego też w dyskretny sposób na tych zdjęciach gdzieś tam rysuje się to, jak wygląda ta część mojego mieszkania. Na ostatnim zdjęciu też mały kawałek mieszkanka - tak teraz będę robiła, przemycała małe elementy mojego M4 :) Szkoda tylko, że nie mam lepszego aparatu, że lepiej oddać to, jak wszystko wygląda.

Z jakieś dwa tygodnie temu w Rybniku w Centrach handlowych odbywały się weekendy mody. W focusie można było wygrać 1000 zł na zakupy z Jacykowem, natomiast w Plazie 5000 zł na zakupy z Joanną Horodyńską. Cóż... mimo wielkich chęci, nie udało mi się nic wygrać (bu bu bu) ale przynajmniej próbowałam :]
W każdym razie w Plazie miałam okazję przez godzinę rozmawiać z Panią stylistką Martą, która przyjechała z Joanną Horodyńską. Wielu ciekawych rzeczy się o sobie dowiedziałam, także warto było wziąć udział chociażby po to, aby się dowiedzieć tylu miłych i interesujących wiadomości na swój temat :]
Te konkursy spowodowały, że nie potrafiłam już odmówić sobie zakupów i poszłam i zakupiłam i juz mi lepiej :] Małe rzeczy a cieszą - baby to jednak proste i nieskomplikowane stworzonka w pewnych kwestiach. Teraz jeszcze tylko fryzjera mi brakuje heh.

Poniżej zdjęcia w moim nowym przedpokoju i w nowej bluzeczce z Top Secret. Oczywiście makijaż do tego. Szpilki są różowe - mimo, że troszkę wyglądają na czerwone







A tu obiecany kawałek przedpokoju :)

Zapowiedź

Zgodnie z obietnicą - zdjęcia "przed" i "po". Wyłamałam się jednak troszkę, bo jakoś tak nie potrafię do końca sfotografować całego mieszkania i po prostu wkleić dlatego też postanowiłam, że będę pokazywała tylko małe elementy a resztę pozostawiam waszej wyobraźni :)

Poniżej zdjęcia "przed". Na początek duży pokój i przedpokój :)


Kuchnia:


 Mały pokój:


Łazienka:


A teraz dla podkreślenia tajemniczości - zdjęcia "po" ale pokazujące tylko małe elementy :) Akurat tutaj przedstawiam duży pokój czy inaczej ujmując - salon.





 
MAGIC VISAGE © 2012 | Designed by Rumah Dijual, in collaboration with Buy Dofollow Links! =) , Lastminutes and Ambien Side Effects