100 bardzo poważny post

Tu był inny post ale chciałam go edytować i przez przypadek usunełam  ;/
Jest to 100 post i nawet tort był... którego wklejam ponownie - tyle mi zostało z tego posta, który był bardzo długi i przypuszczam, że nie dam rady go odtworzyć... :(:(:(
Było o tym czego nie lubię... i jest tego sporo sporo...

no cóż... pozostał mi i Wam tort - smacznego :)


ps Taki tort jaki jubileusz  :P

to tu to tam

"Kajś była jak Cie nie było...??"

Otóż pamiętacie jak gdzieś tam w czerwcu wspominałam o przeprowadzce, remoncie itd?  Jeśli pamiętacie to fajnie a jeśli nie to cóż, musicie się cofnąć i nadrobić zaległości :)
Ale wracając, nadszedł wreszcie moment, w którym mogę już sprzątać i doprowadzać do stanu używalności moje lokum :)

Prawda, "trochę" czasu to zajęło, "trochę" nadszarpanych nerwów i "trochę" nowych siwych włosów jednak nic nie poradzę na to, że tak to już jest, iż na słowność budowlańców nie ma co liczyć a zakładając, że się wyrobią w ustalonym czasie, można się bardzo negatywnie zaskoczyć. Moi rodzice wiele rzeczy już budowali i do wielu rzeczy wołali tzw "fachowców" i nie było jeszcze takiego, który by swoją robotę zrobił w czasie!!
Nie rozumiem tego naprawdę, przecież człowiek płaci za to ciężkie pieniądze po to, żeby ktoś się obijał i miał czas....całe szczęście, że mogłam w tym wszystkim liczyć na nieocenioną pomoc mojego wujka, który pewnie nigdy tego nie przeczyta ale żeby nie było - oficjalnie i na forum mu dziękuję :):*

Tak więc remont trwał ponad 3 miesiące i dobiega końca. Jestem dumna z tego co powstało, szczególnie, że widok tego, co zostawili po sobie poprzedni lokatorzy mroził krew w żyłach .
Pozostawiłam sobie na pamiątkę zdjęcie tego, co mieli założone na desce klozetowej. Pluszaka przedstawiam poniżej. Nie wiem jak dla was, ale dla mnie takie coś, jest szczytem obleśności i kompletnego braku higieny. Jak można takie coś mieć w domu?? Ludzie przychodzą, każdy - za przeproszeniem - z inną dupą na to siada, ani tego wytrzeć ani nic, każdemu coś tam skapnie...bleeeee
Nie będę Wam pokazywała w tym momencie zdjęć "przed i po" ale zrobię to, zrobię, ponieważ jestem taka dumna i tak rozradowana tą spektakularną zmianą, że chamsko się pochwalę :):):)

Generalnie ogrom obowiązków został zasilony przez imprezę z okazji 25-lecia małżeństwa moich rodziców, którą robiliśmy sami w domu. Wiecie - kościół, msza, obiadek, kawusia itpe itde...ogólnie MASAKRA :)
Ale daliśmy radę wspólnymi siłami i teraz skupiam się mocno na wysprzątaniu moich 55 m2 - Bożeeeeee jak mnie to cieszyyyy :P

Żeby nie było, nie chcę Wam serwować tylko wątpliwej urody "nakładkę na kibel" w związku z czym zdziwicie się ale.... wklejam swoje zdjęcia :D Jako, iż była mowa o imprezie rodziców, przedstawiam pare fotek z tej uroczystości :)
P.S. Zauważcie moje magiczne włosy - raz czarne, raz brązowe a raz pomarańczowe - no kto tak ma hęęę??:P


I na koniec - kochające się rodzeństwo :P
 




Pożegnanie lata...

Lato nieuchronnie dobiega końca... wiem wiem, Wy, podobnie jak i ja doskonale zdajecie sobie z tego sprawę i może niepotrzebnie o tym przypominam, szczególnie, że nie jest to wielce radosna informacja, ale jej podkreślenie jest niezbędne dla mojego dzisiejszego posta. 

Postanowiłam pójść w ślad wiosennych i jesiennych porządków i na swoją nutę zrobić coś w rodzaju letnich porządków.
Mam na swoim komputerze masę materiałów na posty, których niestety nie wykorzystałam, gdyż po prostu nie miałam czasu na stworzenie czegoś mądrego, co nadawałoby się do upublicznienia - niewątpliwie szerokiej - społeczności :P
Wstyd się przyznać, ale o ile w życiu mam wszystko bardzo ułożone i działam według planów, o tyle w prowadzeniu bloga nie jestem tak systematyczna i nazbierało mi się zdjęć makijaży, których nie pokazywałam - bądź tak jak to wyżej wspomniałam, z powodu braku czasu, bądź z powodu braku pomysłu na posta.
A dzisiaj postranowiłam dać sobie możliwość włożenia wszystkiego do jednego wora z napisem "porządki" pięknie opakowanego we wstążeczkę "pożegnanie lata..." i w takiej formie zaserwowanego Wam :)

Chyba podobnie będę musiała zrobić pod koniec jesieni, bo dopiero wrzesień się zaczął a ja już mam zaległości :P

Tu na zielono - przyznaję, że mi się podoba :)


Stylizacja opaskowa kolejny raz - tu akurat w "zebrze" :) Apaszka to prezent od mamy - wzięła sobie do serca pochwały za golfik :P

Tu w prawie niewidocznym fiolecie - kolorystycznie wersja jaśniejsza niż te, które nosiłam dotychczas. Cóż, każdy ma swoje "fazy", ja akurat ostatnio preferuję jaśniejsze odcienie.

A tu w różu - i znów opaska... chyba staję się nudna :P

A tu bez opaski - całe szczęście :P Ale za to znów w niebieskim :P Poza tym akurat w tej wersji mam na sobie sławetne poznańskie buty za 20 zł :P wiem, że słabo je widać ale myślę, że nawet na tyle na ile są widoczne, sami stwierdzicie, że za 20 zł to grzech nie kupić :)


1 września - i powraca aktywność :)

Tak tak tak tak - nadszedł wrzesień, tak przeze mnie wyczekiwany - wszakże prowadziłam przecież osobiste odliczanie dni...

Przyznaję, że powodowała mną nie pogoda - a ta niestety jest póki co iście barowa (chociaż ja wierzę, że jeszcze nadejdzie ZŁOTA POLSKA JESIEŃ) - ale powrót do jakiejś ogólnoludzkiej aktywności.

Ja nie wiem - ale na czas wakacji wszystko zastyga - kryte baseny są pozamykane, bo przecież czynne są baseny otwarte, na których gromadzą się tłumy małotal ogarniających wzrokiem co ładniejszą kobitkę, by na siłę znaleźć w niej defekt, który powodowałby, że będą się czuły od niej lepsze. Czasami defekty są zaiste wielkiej wagi jak np za gruba szyja czy coś, ale przecież każdy powód jest dobry, aby poprawić sobie czyimś kosztem swoje samopoczucie. Ja tak altruistyczna nie jestem i jakoś specjalnie rozrywka polegająca na dawaniu komuś pożywki + w ramach gratisu, kąpania się w czyimś moczu - mnie nie kręci. Wobec tego, dla mnie basen letnią porą nie istnieje...

Basen to akurat jeden z wielu przykładów rzeczy, za którymi w czasie wakacji tęsknię ( wiem, że niektórzy wzdychają za ciekawszą ramówką telewizyjną - rozumiem ich ból i smutek, chociaż ja akurat w te wakacje miałam okazję oglądać tylko programy muzyczne i to przez przypadek :P)

Ale jest wrzesień i wszystko odżywa (oprócz kolorystyki ubrań - o czym pisałam w poprzednim poście).
Dla mnie czas wzmożonej aktywności rozpoczął się już z początkiem tego tygodnia i jestem z tego wielce zadowolona - wprawdzie poszło, że się tak wyrażę kolokwialnie, z grubej rury, ale dobrze mi z tym (pomimo oczu podkrążaonych jak miś koala :P)

Nie tylko dla mnie wrzesień przynosi powiew aktywności - także dla całej masy uczniów :D Dla mojej siostry jest to także powiew świeżości, gdyż w tym roku rozpoczyna Gimnazjum. Jest to o tyle istotne, że nie będzie uczęszczała do swojego, przydzielonego rejonowo Gimnazjum, ale do innego, większego itd gdzie wszyscy są dla niej nowi. Wczoraj zgodnie udałyśmy się na rozpoczęcia roku - ona do swojej szkoły a ja w przedstawicielstwie za swojego szefa, do innych szkół. Oczywiście - elegancko, chociaż Zuzia odziedziczyła coś po mnie - nie w smak jej zestawienia biało-czarne, także na tle innych dziewczynek wyróżniała się i to znacząco :P

Jak się pewnie domyślacie, zdjęcia będą z 1 września ale w formie gratisu, pojawi się także moja siostra :)  Muszę się nią pochwalić, w końcu taka dumna  z niej jestem, chlip chlip a pamiętam jak była taka malutka a teraz proszę... cwaniara do Gimnazjum idzie ehhh


Gwoli wyjaśnienia i pochwalenia się oczywiście - bo jakże by inaczej - Zuzia ma sobie moją osobistą kurtkę, którą pożyczyłam jej na rozpoczęcie, aby dopełniła jej strój a spodnie to prezent ode mnie :D
Dla ewentualnie zszokowanych dodam też, że Zuzia nie ma już swoich włosów do tyłka tylko krótsze :)

A teraz powiedzcie - nie widać 11 lat różnicy prawda?? :P

 
MAGIC VISAGE © 2012 | Designed by Rumah Dijual, in collaboration with Buy Dofollow Links! =) , Lastminutes and Ambien Side Effects