Letnie problemy



Dzisiejszy post będzie miał nieco inną formułę gdyż... dochodzę do wniosku, że nie radzę sobie z letnią pogodą a dokładnie to... ze słońcem.
Problemów, które mnie przerastają, jest wiele a wszystkie praktycznie związane są ze wzmożoną aktywnościa słońca. Nie, ja nie narzekam, bardzo się cieszę, że jest tak cieplutko i słonecznie, ponieważ w takie dni mój humor zawsze się poprawia. Chodzi mi jedynie o względy estetyczno - zdrowotne, które mi w tym czasie dolegają.
Największym z nich jest OPALANIE. Bożeeeee jak ja zazdroszczę ludziom, którzy wyjdą na słoneczko, nie spalają się po pół godzinie a dłuższe przebywanie na słońcu powoduje, że ich skóra przybiera piękny, brązowy kolor. Ja niestety nie z tych.... po wielu nieudanych próbach opalenia swojego ciała zdecydowałam się piewić bladość, co nie zmienia faktu, że bardzo chętnie stała bym się nieco bardziej... kolorowa :) Ale oczywiście nie czerwona, jak to zazwyczaj mam. Znacie jakiś sposób na ładnie opalenie bardzo opornej skóry, która lubi się spalić i zejść a nie podkolorować na brąz ? Bardzo łaknę takiej wiedzy :D Bo faktor 30 jakoś mnie nie rajcuje gdyż a) czy w ogóle idzie się opalić z takim faktorem? b) żeby się jakoś w ogóle opalić przy takim zabezpieczeniu, musiałabym chyba spędzić dłuuuugie godziny na słońcu a tego niestety nie lubię ;/ w ogóle skóra nierównomiernie się opala w zależności od tego, co się ma akurat na sobie ubrane - masakra jakaś z tym wszystkim. Najlepiej zostać w domu :P

Kolejny problem to OKULARY SŁONECZNE ! Czasami mam wrażenie, że zabezpieczają przed słońcem a jednocześnie psują mi wzrok. Wiem, że napiszecie, że tak się dzieje z okularami tanimi ale ponoć drogie okulary chronią jedynie przez rok, potem ich właściwości są podobne, do okularów kupionych w Tesco za 9,90. Dodatkowym niebezpieczeństwem związanym z ciągłym chodzeniem w okularach, jest to, że można się bardzo śmiesznie opalić. Obrazem pt: twarz opalona a oczy na kształt okularów blade, jakoś nie za bardzo się zachwycam.

KOLOR WŁOSÓW BLADNIE. I nic nie jest w stanie tego procesu przystopować... niestety...

Człowiek niewyobrazalnie się POCI. bleeee to jest okropne, gdy się wchodzi w jakis tłum a już najgorszy jest autobus. Niejednokrotnie powstrzymywałam się przed tym, żeby przypadkiem nie puścić pawia!! Nie wiem jak Wy,  ale ja sprawdziłam już całą masę antyperspirantów. Swego czasu używałam Adidasa w spray'u i muszę powiedzieć, że jestem rozczarowana. Jakoś w ogóle antyperspiranty nie spełniają moich oczekiwań. Obecnie za najlepszy uważam Rexona Clear Diamond. Raz, że nie pozostawia brudnych śladów na czarnych ubraniach a dwa, że w miarę dobrze działa. Nie jest to jednak rewelacja, ale lepsze to niż nic. Niestety niektórzy pewnie nawet nie wiedzą jak się antyperspirantu używa sądząc po zapachu w miejscach publicznych...

Z gorąca dłonie i stopy są OBRZĘKNIĘTE. Nie wiem czy też tak macie... jest na to jakiś sposób??

Mogłabym tak długo i długo ale... po co, w końcu po takiej zimie warto się z tego słoneczka trochę pocieszyć :)
A tu zdjęcie... korzystając z pierwszych, pięknych, letnich dni... Ustroń - Równica... Taka mała wycieczka podczas której dowiedziałam się od Pani siedzącej przede mną w autokarze, że ... gołe męskie ciało jest brzydkie... cóż... bardzo jej współczuję doświadczeń :P
Oczywiście nie omieszkałam się publicznie z nią nie zgodzić, jedyne co pozostało to złożyć jej kondolencje :P



Kolejny krok...





... ku obronie :D Jeszcze tylko troszkę, jeszcze tylko troszkę :D W dniu dzisiejszym udałam się do fotografa, aby wykonać niezbędne zdjęcia dyplomowe. Umyłam w tym celu włosy (tak choćbym je myła tylko od wielkich okazji :P), walnęłam sobie ładny makijaż (tak choćbym zawsze chodziła soute :P) i poszłam w świat.

U Fotografa spotkała mnie niewzykle miła sytuacja, która potwierdziła coś, o czym słyszałam całkiem niedawno otóż... jadąc do pracy, musiałam zatrzymać się na pasach dla pieszych, gdyż ogromna chalastra ludzi przetoczyła się tabunem przez jezdnię. Jak się okazało, byli to tegoroczni maturzyści, którzy postanowili akurat w dniu dzisiejszym zrobić sobie zdjęcia u fotografa... akurat u tego samego u którego wybrałam się ja i niestety o tej samej godzinie. Całe szczęście Pani obsługująca, zauważywszy przerażenie na mojej twarzy gdy weszłam w tłum młodych, rozdartych 19-tek, postanowiła, że obsłuży mnie jeszcze przed nimi. Siadłam ładnie, pstryk, pstryk, wybrałam ujęcie i postanowiłam poczekać 15 min na wywołanie. Siedziałam sobie grzecznie gdy nagle odezwał się do mnie starszy pan, również z obsługi zakładu, z zapytaniem czy ja z tą grupą i czy teraz idę do zdjęcia. Na to ja odpowiedziałam " nieeeee, już miałam robione zdjęcia i czekam na wywołanie", na to on, że mnie bardzo przeprasza ale wyglądam na licealistkę :P Nie minęło 5 min i ten sam pan poprosił mnie do lady ze zdziwieniem stwierdzając, że zamawiane przeze mnie zdjęcia są... dyplomowe... z uśmiechem stwierdził "nieźle panią odmłodziłem - wziąłem panią za licealistkę a tu magister" :) na co ja, że nie on pierwszy i że fajnie jest być braną za osobę 5 lat młodszą haha

Nie powiem, nie powiem, całkiem przyjemne uczucie :D

Ostatnio miałam podobną sytuację, brano mnie za młodą 20-tkę, dopóki na nk nie odkryli, że mam trochę więcej. Jakoś nie zdawałam sobie sprawy z tego, że wyglądam aż tak świeżuchno haha a jak miałam 15 to mnie brali za 18tkę - jakie to życie jest dziwne :)

Po tej krótkiej historyjce postanowiłam, że pokażę Wam dzisiaj zieleń i niebieski w dwóch różnych odsłonach. Widać różnicę. Makijaż drugi akurat mam również na zdjęciu dyplomowym, jednak jak się okazało, ani zielonego, ani niebieskiego na fotografii dypl. nie widać, tylko czarny i biały ( bo tylko takie zdjęcia biorę)
Pierwszy makijaż jest pomieszaniem chłodnych odcieni niebieskiego i błękitnego z metalicznym szarym.


Drugi makijaż to żywe i intensywne odcienie i zieleni i niebieskiego.



Prawda, że widać różnicę - niby kolory te same, ale w zupełnie innych odcieniach i zestawieniach powodują całkowicie odmienny efekt.

a tu dla porównania - jak zdjęcie dyplomowe "nagina" rzeczywistość. Niestety jest ono trochę niewyraźne, ponieważ z braku skanera robiłam zdjęcie zdjęciu, jednak mam nadzieje, że zostanie to zrozumiane :)


Wersja dyplomowa

Wersja rzeczywista :)

Koncertowo i po przecenie...

... a zapowiadał się kolejny nudny sobotni wieczór z moim przyjacielem - komputerem. Ostatecznie jednak wylądowałam na mieście i na dodatek udało mi się upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu - na poprawę humoru udałam się w przesympatycznym towarzystwie do H&M'u z zamiarem poprawienia sobie nastroju zakupami. Oczywiście - a jakże - poprawiłam go sobie tym bardziej, że tunika, którą zakupiłam, przeceniona była o 50% i na dodatek musiałam wziąć rozmiar... XS, żeby jakoś wyglądać :P Czy ja już mówiłam, że kocham H&M ?? :P

...po takich pięknych, poprawiających samopoczucie zakupach, udałam się na koncert zespołu ŁZY i ANNY WYSZKONI. Koncert oczywiście plenerowy, zorganizowany z okazji Dni Rybnika. Cóż mogę powiedzieć - było świetnie!! Nie jestem wprawdzie jakąś wielką fanką tego zespołu, okazało się jednak, że wszystkie teksty znam, a ja tak bardzo lubię chodzić na koncerty, gdy mogę wspierać wokalistę/tkę swoim głosem :) Na samym końcu mówiłam już jak przepity alkoholik spod budki z piwem :P
W sumie koncert ten przypomniał mi czasy z przed około 10 lat, kiedy to wyszła najpopularniejsza płyta w/w zespołu i  w kółko słuchałam tych smutnych tekstów jako nastolatka rozczulając się nad swoim losem :P

A tak "generalnie" (:P) nie mogłabym skończyć swojego dzisiejszego posta bez podzieleniem się z Wami dwoma przemyśleniami:

- Anna Wyszkoni śpiewa na żywo jeszcze lepiej niż na płytach. Jestem pod wielkim wrażeniem jej głosu- barwy i czystości. Szczególnie cenić trzeba to sobie w czasach, kiedy idąc na koncert wydaje się, że ktoś wokalistom/tką ukradł ich głosy zastępując je czymś beznadziejnym. Poza tym kobita postarała się - zrobiła na prawdę super show i dała całą siebie - na takie występy mogę chodzić non stop!!

- Wiem, że to co napiszę spowoduje, że narażę się na zbędne insynuacje jednak - nie dając się terroryzować postanowiłam, że zaznaczę pewien fakt :) Pamiętacie, jak kiedyś napisałam, że w swoim życiu spotkałam może tylko paru facetów, którzy potrafią się dobrze ubrać? Otóż dodaję do tej krótkiej listy jeszcze jedną osobę... całe szczęście, że jeszcze tacy są :) Ogólnie rzecz biorąc to lista ta (którą znam tylko ja) jest otwarta, tylko członków jakoś mało... :P

Po tym przynudnawym wstępie - a jakże - zdjęcia :D Dziś przedstawiam Wam siebie w trzech odsłonach:

Wersja koncertowa:


Wersja z nową tuniką z H&M'u (zresztą można by to nazwać wersja "przeceniona" gdyż biżuteria też jest z wielkiego obcinania cen, tyle, że w Mohito)



A tu moje ulubione w ostatnim czasie kolory - wiem, że już jestem nudna :P



P.S. Wiem, że przesadziłam z ilością zdjęć, ale tak to jest, jak się pisze posta raz na ruski rok i potem chce się wszystko w niego wepchnąć :)

Elegancko.... a jak :)


Szczerze powiedziawszy, to nigdy nie przepadałam ubierać się mega elegancko. U innych - jasne, super, podoba mi się ale sama zawsze źle się czułam w klasycznym, minimalistycznym stroju. Generalnie w sytuacjach, gdy musiałam wybrać się jakoś na imprezę, która wymagała dużej powagi, stawałam w obliczu osobistej tragedii :
raz : Nie lubię ubierać się sztyyyywnooooo
dwa: Nie mam po prostu takich ciuchów

Za każdym razem w takich sytuacjach pluję sobie w brodę, że zamiast któregoś tam t-shist'u, mogłam kupić sobie coś porządnego - bluzkę, spódniczkę, kostium.... no ale ja się pytam, jak bez bólu serca wydawać pieniądze na coś, w czym się człowiek źle czuje, no jak?
No właśnie nie idzie - więc ja też tego nigdy nie robiłam :P

Ostatnio jednak zostałam postawiona w sytuacji, która zmusiła mnie do szybkich, poważnych zakupów - dość nieprzemyślanych i raczej spontanicznych, czego efektem jest ołówkowa spódnica, której w swojej garderobie nie miałam :)
Przyznaję się, że kupiłam ją na nocy wyprzedaży, ponieważ była w bardzo atrakcyjnej cenie (wcześniej kosztowała 129 zł a przeceniono ją na 59 zł - w innym wypadku, żadne siły nie zmusiłyby mnie do wydania takiej kwoty na taki ciuch :P)

Wnioski końcowe są takie, że bardzo się cieszę z faktu, iż dokonałam tego zakupu - postanowiłam pokazać Wam siebie w wersji eleganckiej - a co !! :) Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie dodała pewnych "swoich" elementów jak np korale, chociaż wydaje mi się, że dobrze się komponują :)

Do tego miałam odpowiedni makijaż, niestety szybko się wybierałam i nie zrobiłam zdjęć aczkolwiek na zaspokojenie Waszego ewentualnego głodu makijażowego, poniżej pokazuję makijaż, który zrobiłam sobie całkiem niedawno - ot tak :)



 
MAGIC VISAGE © 2012 | Designed by Rumah Dijual, in collaboration with Buy Dofollow Links! =) , Lastminutes and Ambien Side Effects