Troszkę z trendów

Wiosna w pełni więc jestem może takim epigonem modowym, jeśli chodzi o dostarczanie informacji jednak... co się odwlecze to nie uciecze. W końcu to dopiero początek wiosny, lato przed nami więc będzie jeszcze czas na wykorzystanie wiedzy o trendach na wiosnę - lato 2010 :)

Mam pewien dylemat, czy okraszać swoje posty zdjęciami znalezionymi w internecie w googlach, czy po prostu tylko o tym napisać... sprawa może wydawać się śmieszna lecz ostatnio natchnęło mnie, czy jest to na pewno zgodne z prawem :P

Decyzję podejmę na końcu posta haha... dam sobie jeszcze czas :P

Więc zaczynamy :D
CIUCHY, KTÓRE UDAJĄ BIELIZNĘ - trend bardzo niebezpieczny, szczególnie mając na uwadze, że chyba nie wszystkie kobiety mają w domu lustra a jeśli mają to niekoniecznie posiadają zdrowy stosunek do swojego wyglądu. Obawiam się, że ten trend zostanie niewłaściwie wykorzystany przez nieodpowiednie osoby...
NIEŚMIERTELNIE MODNY JEANS W DODATKACH - wszystko super fajnie, trzeba jednak pamiętać, żeby nie ubrać się w ten materiał od stóp do głów, bo wygląda to dość komicznie. Nie wiem czemu ale taki total jeansowy look kojarzy mi się z marginesem społecznym i pijakami.... przepraszam, jeśli kogoś tym uraziłam
AFRYKA -  i nie chodzi tutaj o safari i pustynne klimaty ale o styl tubylców. Kolorowe materiały, wyszywane torebki, materiałowa biżuteria - to jest to o co chodzi w tym trendzie.
CZYSTA BIEL - o bieli pisałam już w kontekście makijaży - także tutaj nie dodam już nic więcej, wiadomo o co chodzi - biały to biały koniec :P
DREWNIAKI - i drewno w ogóle. Ja osobiście nie lubię np chodaków, bo ciężko mi się w tym chodzi, jednak ponoć są dobre dla stóp i nóg...więc jeśli lubicie macie nawet przyzwolenie lekarskie :P
MINI OBCAS - zdewaluowany, już od dawna nie pojawiał się na wybiegach i w modzie a tu proszę - tak zwana "kaczuszka" wraca w tym sezonie do łask.
TOREBKI OD JUBILERA - oczywiście  wiadomo, że są nieduże i tylko na wyjścia niż do pracy.
TOREBKI WORKI -  ale takie typowe worki, ściągane u góry. Nie jest to na pewno zbyt praktyczna torba, szczególnie, jeżeli zależy nam na tym, aby papiery, które nosimy nie wyglądały jak zgniecione opakowanie po cukierku. Generalnie jednak, torby te są zazwyczaj duże, więc bardzo pakowne :D
DUŻA BIŻUTERIA - szczególnie etno, długie łańcuchy i kwiaty. Wszystko co do tej pory wydawało Wam się przesadą, zbyt ciężką przesadą, tego sezonu na pewno nią nie jest :P Wszelkie ogromne naszyjniki i bransolety - to jest to !! :D ( nie powiem nie powiem, bo ja osobiście bardzo lubię wszystko co duże :D)
DZIKI ZACHÓD - czyli westernowe klimaty dalej trwają i żyją własnym życiem. Kowbojki, frędzle, skóra i jeans przeżywają kolejny raz swoje 5 min. ( albo chyba już z 30 min :P)
TWORZYWA SZTUCZNE - ja nie lubię ale generalnie wszystko co jest plastykowe, jest trendem tej wiosny. Buty, torby, biżuteria...  wybaczcie, ale dla mnie to jest beznadzieja jakaś - sory.
KWIATY - kwiaty królują tego sezonu wszędzie - kwieciste buty, legginsy, torebki, dodatki. ciuchy... wszystko w kwiatkach, bo... każda wariatka (pozytywna :P) ma we włosach kwiatka ( więc muszę chyba sobie coś takiego zakupić dla prawidłowego oznakowania :P)

A z trendów, które pozostały z poprzednich sezonów, dalej passe nie są koszulki i wszelkie ubrania z twarzami, buty na mega wysokich szpilkach, zwierzęce desenie, legginsy itd :)

Ostatecznie postanowiłam, że jednak nie będę wstawiała zdjęć - raz, że szukać mi się nie chce a dwa - że chyba wszyscy doskonale rozumieją o co chodzi w tym co napisałam. Wydaje mi się, że nie potrzeba ilustracji, do zwizualizowania sobie "kwiatka", "bieli"," mini obcasa" itd :)

A na koniec powiem Wam, że nie lubię słów "trend" i "total look" i wszelkich zachodnio- brzmiących wyrazów, jednak nie potrafię znaleźć do nich krótkiego polskiego zamiennika więc... pozostaje mi używać tych przeze mnie nielubianych :P

Makijaże cdn...


Wczoraj zamieściłam pierwszą część mojej radosnej twórczości - dzisiaj przedstawiam drugą. Według zapowiedzi - szarą eminencją w każdym z moich dzieł jest kolor różowy w różnorakich odcieniach. Kolor ten stanowi swego rodzaju "smaczek" dodający całości pewnego charakteru :D

A tak w kwestii przypomnienia- zaniedługo opiszę Wam wyniki mojego testu produktu Cellu Destock Vichy :)




A tu kolejny, który jest połączeniem chabrowego niebieskiego na górnej powiece z delikatnym fioletem na dolnej. Oczywiście całość wzmocniona czernią:






P.s. Tak nie na temat trochę, zastanawiam się ostatnio nad założeniem drugiego bloga o tematyce publicystyczno - felietonistycznej. Mam tyle do powiedzenia, jednak nie wiem kto będzie czytał takie moje wypociny :P Kusi mnie strasznie, bo otaczająca rzeczywistość (w sensie otaczającej mnie zewsząd głupoty ludzkiej)  doprowadza mnie do furii i białej gorączki !!

Makijaże

Dzisiaj zauważyłam, że mam masę niepublikowanych swoich makijaży. Oczywiście problem jest z tym, co się nadaje do opublikowania a co nie. Generalnie często mam tak, że nie potrafię się zdecydować dlatego postanowiłam, że nie będę z niczego rezygnowała :)
Ostatnio wzięło mnie na kolor różowy, amarantowy i wszystko co jest zbliżone do tych kolorów. Nawet gdy podstawą jest np granat, gdzieś tam zawsze muszę włożyć w/w odcienie :P Nie wiem... może to wiosna :P

No to zaczynam:
Pierwszy makijaż to połączenie różu i fioletu no i czarne kreseczki :D To, że powieki mają taki metaliczny poblask, jest zasługą pyłkowych cieni z MAC'a o których pisałam już wczesniej.



Drugi makijaż to połączenie różu i czerni. Tym razem bez kreski eye-linerem. Praktycznie na całej długości górnej powieki rozmazałam czarny cień. Zewnętrzny kącik bardziej zaznaczyłam czernią również z dołu, co także odróżnia przedstawione makijaże.




Póki co - tyle. Niestety ostatnio mam problemy z ładowaniem zdjęć  ;/
Tak poza tym - mam nadzieje, że widzicie różnicę pomiędzy powyższymi makijażami bo - tak jak mówiłam - diabeł tkwi w szczegółach :)

Legginsyyy...

Na początku tego posta, muszę zaznaczyć, że osobiście bardzo lubię legginsy, uważam, że są wygodne i ciekawe. W ostatnim jednak  czasie, chyba zaczynam je nienawidzić... a to przez to, że nastała wiosna, zrobiło się ciut cieplej i moim oczom jawią się widoki, które rażą moje poczucie estetyki.
Niestety smutna prawda jest taka, że nie wszyscy jesteśmy równi, a w modzie tym bardziej. Niektóre panie jednak o tym zapominają i efekty muszę oglądać na ulicy, gdzie idzie taka panna z nadwagą, że jej się boki wylewają i ...a jakże...ma legginsy... wszystko by było okej gdyby przywdziała jakąś dłuższą górę ale ona NIE, ma bluzeczkę która kończy się mniej więcej w połowie pośladków a że te są trochę wypukłe, w ten czas bluzeczka podnosi się jeszcze wyżej ukazując moim oczom mało apetyczny widok!!
Było by jeszcze w miarę, gdyby te legginsy były bardzo kryjące, z jakiegoś syntetycznego grubego materiału - ale NIE, one były z bawełny, także doskonale było widać całą bieliznę a może powinnam powiedzieć - jej brak,  bo w momencie, gdy ktoś ma pośladki pokaźnych rozmiarów, idealnie widać, że ten drobny paseczek ginie gdzieś tam....
Zniesmaczyłam Was?? Bardzo mi przykro ale chciałam dobitnie oddać co czuję... bo czułam się tak niestety nie raz i nie dwa... kobiety powariowały na wiosnę z tymi legginsami!! Tak jak mówię - ja lubię ten ciuch ale TYLKO do dłuższych bluzek, tunik, sukienek, spódniczek whatever...
Legginsy jako spodnie/spodenki (w zależności od długości) mogą traktować jedynie bardzo szczupłe dziewczyny, cała reszta wygląda nieapetycznie i wręcz wulgarnie dla mnie takie widoczne upięte okrągłe pośladki biją wręcz swego rodzaju nagością!!
Mam nadzieje, że nikogo tu nie obrażę i na koniec dodam tylko moją dewizę - wszystko jest dla ludzi ale w umiarze!! Myślmy i dopasowujmy rzeczy do siebie!! Przypuszczam, że tego apelu nigdy nie przeczytają osoby, które powinny być najbardziej zainteresowane... cóż...

Nie okraszę tego posta żadnym zdjęciem... myślę że tak będzie lepiej dla wszystkich :]

Z nudów... moda męska :)

Opuściło mnie natchnienie jakoś... miałam przygotowanych tyle tematów, które w prozie życia codziennego... gdzieś się zgubiły. Postanowiłam więc - jako, że uporałam się z pewnymi swoimi zobowiązaniami - zadać sobie trochę trudu i zrealizować prośbę dotyczącą męskiej mody.

Poszukałam trochę i oto poniżej przedstawiam efekty - MODA MĘSKA NA SEZON WIOSNA - LATO 2010 :)

Jeśli chodzi o mój komentarz i małe opisanie tego, co widzicie niżej, to warto zaznaczyć, że w tym sezonie MODNY (:P) mężczyzna nie powinien zapomnieć kupić sobie jakiegoś szalika bądź chusty - nie wiem jakie macie zdanie na ich temat, ze swojej strony mogę jedynie powiedzieć, że mi ten trend bardzo się podoba. Mężczyzna powinien wyglądać luźno i bez spięcia - nawet w przypadku zestawów eleganckich.
Na jednym zdjęciu pokazałam trend, który występuje w wielu kolekcjach tego sezonu - bardzo modne będą bremudy i spodenki przed kolana w połączeniu z marynarką - jak ktoś lubi - nie ma problemu :)
Nooooo i kratka dla Panów - nieśmiertelna, również tego lata i wiosny :)

Mała dygresja - nie wiem czy to tylko ja mam takie wrażenie ale wydaje mi się, że Pan na ostatnim zdjęciu wygląda jakby miał damską torebkę :P Pierwsze skojarzenie - Tinky Winky :P

Diabeł tkwi w szczegółach

Dzisiaj chciałabym Wam pokazać coś, o czym wszystkie doskonale wiecie a mianowicie to, że jeden kolor może diametralnie zmienić całościowy obraz - i nie chodzi tu tylko o ubrania, włosy czy mieszkanie ale także makijaż.
Poniżej prezentuję Wam dwa makijaże. W obu przypadkach taką swoistą bazą jest kolor zielony i w tej materii nic się nie zmienia poza tym, że odcienie delikatnie się różnią. W jednym i drugim makijażu użyłam zupełnie innych rodzajów cieni, jednak fakt pozostaje faktem - kolor dominujący to zieleń.
Istotniejszym jest to, że w pierwszym makijażu od wewnetrznego kącika nałożyłam perłowy cień natomiast w przypadku drugim w tym miejscu znajduje się kolor żółty. Popatrzcie jak od razu widać różnicę!! Makijaż z dodatkiem żółci już na pierwszy rzut oka wydaje się cieplejszy - jest na pewno właściwszy dla osób o brązowych oczach. Zestaw pierwszy jest bez wątpliwości chłodniejszy w odbiorze.
Niezmiennym jest fakt, iż w obu przypadkach nie ma na górnej powiece czarnej kreski dolna natomiast podkreślona jest brązem i to ta kreska wyciąga zewnętrzny kącik ku górze a więc... tak też można :]

Swoją drogą ciekawa jestem, jeżeli juz, to którą odmianę tego makijażu wolałybyście dla siebie?? Ja np mam swojego faworyta dla siebie co nie zmienia faktu, że lubię eksperymentować :D





A teraz wersja z kolorem żółtym:






:):):)

Przemyślenia Vol. 2

Dzisiaj jakoś dobitnie doszło do mnie parę rzeczy... przede wszystkim bawienie się jako modelka dla swoich ubrań, nie sprawia mi jakiejś wielkiej przyjemności. Myslałam, że może uda mi się przeskoczyć swoje wewnętrzne hamulce, jednak troszkę się przeliczyłam...
Zastanawiam się z czego to wynika i doszłam do tego - uwaga uwaga, teraz nastąpi moment ekshibizjonizmu emocjonalnego - że po prostu brak mi kobiet w moim najbliższym otoczeniu :] Niestety najbliższe mi osoby powyjeżdżały a inne mają rodzinki itd więc nie widuję się z nimi na codzień Czasami jednak brakuje tak zwykle... po babsku... pogadać co się podoba, pozazdrościć co się udało kupić, powymieniać uwagami. Ja niestety jestem w tej liiiicznej grupie kobiet maksymalnie estrogenowych, które takich rzeczy prostych potrzebują do szczęścia  :)
Generalnie robię w życiu strasznie dużo poważnych rzeczy i fajnie czasem robić coś zupełnie niepoważnego :)
Ciuchyyyyyy.... wizażżżż.... stylizacja.... moje niespełnione małe marzenia, które myślałam, że zrealizuję na blogu. Cóż... wolałabym jednak ubierać manekiny i Wam pokazywać niż sama robić na modelkę  :]

Więc na dzień dzisiejszy - a to się może zmienić, bo kobieta już tak ma a szczególnie ja - wracam do makijażów, porad i przybliżania trendów :) Może wrzucę coś, jak będę chciała się wyjątkowo pochwalić jakimś zakupem  :)

Kujonki

Postanowiłam się w końcu ustosunkować do pytania, które Wam zadałam CO MYŚLISZ O OKULARACH KUJONKACH?? Napisałam też, że to co sama uważam na ich temat, napiszę później :) Swoją odpowiedź zacznę od krótkiej historyjki:

Miałam w ostatnim czasie naglącą potrzebę kupienia butów. Szukałam wszędzie i los zaniósł mnie również do sklepu Quazi w Centrum Handlowym Focus w Rybniku. Zadowolona z jakości butów tej firmy, myślałam, że a nuż znajdę coś odpowiedniego dla siebie na ten okres wiosenny. Przechodząc pomiędzy regałami, wpatrując się w buty, moją uwagę przyciągnęło dziewczę stojące do mnie tyłem. Była ubrana inaczej, niż się to spotyka na rybnickiej ziemi. Można by rzec, że był to bogaty styl Vintage ( bogaty bo nie z sh :P ). Miała jakąś tam spódnicę, zupełnie innego koloru rajstopy itd... w sumie to nie ważne, bo podążając oczami z dołu do góry zauważyłam, że jest strasznie chuda. W tym momencie odwróciła się i mało brakowało a dostałabym zawału. Dziewczyna, która ewidentnie bardzo dobrze znała się na trendach, miała może z 15 lat, długie proste blond włosy, maleńką buzinkę i mega wielkie okulary kujonki, które przysłaniały jej - nie przesadzam - co najmniej pół twarzy, nie mówiąc już o tym, że wychodziły swoimi krawędziami po cm z każdej strony. Wyglądało to tak, jakby ufo przybyło pooglądać buty. Wyglądała tak tragicznie, że nie mogłam oderwać od niej oczu a moją głowę nawiedzała myśl "JAK NA TYM POLEGA MODA, TO JA SIĘ WYPISUJĘ!!!!"

Ja w życiu mam dewizę - która pasuje praktycznie do wszystkiego, począwszy od alkoholu, skończywszy na ubraniach - WSZYSTKO JEST DLA LUDZI ALE BEZ PRZESADY!! 
Basia napisała, że okulary te dla facetów tak, dla kobiet nie... myślę, że ja osobiście gdzieś tam mogłabym się pod tym podpisać, jednak skrzywdziłabym te 20 % kobiet, którym te okulary pasują, bo takie się zdarzają, widziałam je na własne oczy i na zdjęciach. Nie ma się jednak co oszukiwać, większość Pań, szczególnie tych o delikatnej urodzie ( zazwyczaj blondynek) wyglądają w takich okularach niekorzystnie i tylko traci na tym ich uroda. W ogóle to nie rozumiem tego trendu trochę... przecież te okulary przytłaczają twarz a przed tym efektem mogą się wybronić jedynie kobiety o wyraźnych rysach twarzy, zazwyczaj z ciemnymi włosami.

Więc apeluję - nie kopiujcie bezrozumie wszystkiego, tylko dlatego, że ktoś powiedział, że jest modne, bo może Wy będziecie w tym wyglądać jak nieboskie stworzenie??

Tak dla przykładu - zdjęcie poniżej - okulary


Edycie Górniak moim zdaniem pasuje

A tej Pani poniżej - to chyba nie muszę tłumaczyć;/ moim zdaniem - tragedia!!

Zdjęcie ze strony http://www.zeberka.pl/fotki_moda.php?idfot=17992&u=Fotki%20promocyjne

P.s. SANDRULA: faktycznie Tobie te okulary nie zakłócają proporcji twarzy ale jesteś w tej mniejszości niestety... :)

Sportlisz, ujęcie drugie :)

Chyba jednak udało mi się ubrać w zestawik bardziej sportowy niż to, co prezentowałam ostatnio :) Ubrania, które mam na sobie tym razem, są najlepszym dowodem na to, iż nawet za duże ciuchy się przydają :) I znów małe przybliżenie tematu: otóż spodnie które mam ubrane swego czasu bardzo mi się podobały ale strasznie drogie były, bo z Cubusa. Jednak - to, że je mam na tym zdjęciu świadczy jedynie o tym, która potrzeba zwyciężyła - czy ta grubszego portfela, czy ta polegająca na zadowoleniu z upatrzonej rzeczy :) Niestety spodnie, które mają prosty krój i z założenia miały być obcisłe, wkrótce stały się za duże tak, że dzisiaj są za duże o jakieś dwa rozmiary ( nie nie rozciągły się, to ja straciłam troszkę :D). Nic to jednak, gdyż postanowiłam je wykorzystać mimo swojej "zaszerokości" (alee słowotwórstwo - niczym Pan Jan Miodek :P). Jedyną formą w której toleruję u siebie tak za szerokie jeansy, jest zestawienie bardziej sportowe i z adidaskami  więc... voila :)



Może na zdjęciach nie widać, że jeansy mam faktycznie za szerokie ale musicie wiedzieć, że są podciągnięte prawie pod brodę :P heh

Czasami, jak wrzucam swoje zdjęcie, to nachodzi mnie taka refleksja, że to prawie jak http://www.fotka.pl/ aleeeee potem szybko sobie przypominam, że to jest mój blog, nad którym sprawuję niepodzielną władzę królewską i mogę sobie robić co chcę :D Poza tym mam w tym założony przecież z góry cel: chcę Wam powiedzieć dużo ciekawych, pożytecznych rzeczy i chcę Wam pokazać dużo ciekawych, pożytecznych rzeczy a jaaaa.... ja to tylko narzędzie :) Bo akurat manekina na stanie domowym nie mam :)

Natalia one more time

To nie była szczęśliwa i miła sobota, bo wiadomo... 10.04, jednak mimo wszystko czegoś takiego nie można przewidzieć szczególnie w kontekście planowania ślubu. Tak się niefortunnie złożyło, że byłam umówiona z Nat na makijaż, w którym pójdzie na ślub kolegi. Z obietnicy się wywiązałam, czego efekty pokazuję poniżej. Nie zmienia to jednak faktu, że bardzo współczuję wszystkim nowożeńcom, którzy mieli swoje śluby w tym dniu, niby miał to być ich wyjątkowy dzień a raz, że wiadomości tego dnia przygasiły wszystko inne dwa, że dziwnie się bawić i tańczyć w czasie takiej masakry!!



Natalii zrobiłam niebieski makijaż pod kolor jej podkolanówek czy tam rajstop - sama nie pamiętam :P kreskę na górnej powiece zrobiłam ciemniejszym niebieskim, gdyż Natalia ma taki kształt oczu, dla którego ciemne, ciężkie, czarne kreski są niewskazane. Gdybym dzisiaj miała robić ten makijaż, dałabym jednak więcej koloru turkusowego, gdyż brązowe oczy pięknie wyglądają w zestawieniu z turkusem.

Post kompletnie nietematyczny...pt: znieczulica

Przeglądając dzisiaj niektóre blogi zauważyłam, że powstała wielka dyskusja nad tym co w tym wyjątkowym czasie wypada pisać/ mówić/ wrzucać a co nie. Oczywiście - jak to bywa już u nas - zagorzały kłótnie, które w moim mniemaniu są głupie, niepotrzebne i wręcz żenujące. Po co dyskutować nad tym, czy większym patriotą jest ten, kto nic na blogu nie napisał czy ten który wrzucił obrazek ze znakiem państwowym. Czy wrzucanie obrazków z godłem na naszą klasę czy na bloga jest dobre czy tandetne? Pisać coś czy nie... no przecież każdy przeżywa to na swój sposób i inaczej sobie z tym radzi i reaguje... co wcale nie oznacza, że pewne działania trzeba wartościować a inne dewaluować. Przecież my żyjemy i nie możemy zacząć biczować się... musimy jakoś dalej dawać sobie radę i starać się zachować ich w pamięci i mieć do tego wszystkiego szacunek.
aaaaaaaa żeby połączyć ponad podziałami opowiem Wam historyjkę, którą nie będę komentowała aczkolwiek myślę, że wzbudzi w Was takie same reakcje jak we mnie... takie coś powinniśmy krytykować a nie to czy ktoś wstawia obrazek na nk czy nie i ile to trwa... zaznaczam, że historia jest prawdziwa.. postaram się zamieścić jak najmniej danych w sensie nazewnictwa,

Zdarzyło się to wczoraj, na pewnej prywatnej uczelni. Rano, koło godziny 10. W pracowni studentki uczą się masażu na zajęciach kosmetologii, nagle któraś z nich dostaje smsa z informacją, że Prezydent nie żyje. Wydobyła z siebie dźwięk, który prowadząca zajęcia zganiła pytaniem "o co chodzi?" Dziewczyna powiedziała... reszta grupy w szoku. Przeszły do innego pomieszczenia w którym było radio/ tv (nie pamiętam). Wszystkie były w szoku, niedowierzały. Po usłyszeniu co się stało Pani prowadząca powiedziała " dobra koniec tego dobrego, wracamy" Dziewczyny się zbulwersowały, chciały jeszcze trochę posłuchać o szczegółach, nie miały na to zbyt wiele czasu. Na co Pani prowadząca powiedziała " Pan prezydent się za Was tego nie nauczy a teraz tym bardziej" wobec tego przeszły w ciszy do swojej sali. Nagle coś trzasnęło. Podskoczyły z wystraszenia co Pani prowadząca skwitowała " uuuuu dobrze, bójcie się, duch Pana Prezydenta przyszedł po Was..." z głupim uśmieszkiem na twarzy...

KONIEC.

Jakoś takoś... lepiej pomilczeć..... [*] [*]


W związku z tym co się stało wczoraj, jakoś nie mam natchnienia do pisania długich postów, mam raczej czas zadumy i żalu. Dzisiaj wszystko jest pozamykane i chcąc nie chcąc, jestem zmuszona do siedzenia w domu. Nawet na spacer nie można się wybrać, bo pogoda parszywa, jakby niebo płakało nad tym co się stało w Smoleńsku. Wrzucę więc dzisiaj tylko parę fotek " na niebiesko" bez jakiegoś większego komentarza. Ktoś mógłby powiedzieć, że w czasie żałoby nie powinnam nic wrzucać... ale... siedzę na necie i jest to oderwanie dla mnie od tych strasznych wiadomości, od tej przytłaczającej sytuacji, która się wydarzyła i wkradła w życie każdego z nas. Mogłabym znów Wam coś polecić albo i nie, jednak nie mam na to siły a zdjęć przynajmniej nie trzeba komentować.
Oczywiście - jak zwykle - zestaw makijaż plus ciuchy


Ale najpierw... coś innego... zawsze uważałam się za patriotę i nie bałam się do tego przyznać wobec czego:






Strzeżcie się!!!! :):)

Długo zastanawiałam się, co mam dzisiaj zamieścić w poście. Stety albo niestety, moja lista punktów do opowiedzenia Wam rozrosła się i sama nie wiedziałam od czego zacząć. W końcu jednak zdecydowałam, zdecydowałam co jest priorytetem w obecnej chwili... a jest nim ostrzeżenie Was przed pewnymi dwoma produktami, które na 100% również w Waszym przypadku okazałyby się stratą pieniędzy!!

Pierwszym jest lakier bezbarwny ASTOR Fash'n Studio. Ja jestem w posiadaniu bezbarwnego jednak śmiem przypuszczać, że wersje kolorowe są równie beznadziejne - wybaczcie, nie sprawdziłam tego, bo marnować kasę na taki zakup to normalnie grzech!!
Droga dojścia do takiego zakupu była banalna - poszłam do sklepu Rossmann w poszukiwaniu lakieru bazowego. Nie chciałam wydać przesadnie dużo, jednak żadna z dostępnych marek w tej drogerii nie miała utwardzacza czy jakiegokolwiek innego lakieru bazowego (chyba, że L'oreal ale nie byłam gotowa na takie poświęcenie finansowe dla moich paznokci :P) Kupiłam więc bezbarwny w/w lakier z Astora. Pomalowałam nim raz, drugi, trzeci, piąty, dziesiąty... efekt zawsze był taki sam - odpadające płaty na drugi dzień po pomalowaniu. Używałam go pod lakier kolorowy, żeby nie przebarwiać płytki paznokcia, zresztą to normalne, że tak się właśnie robi. Używałam już kolorowych lakierów różnych firm... efekt zawsze był taki sam... odpadające płaty. Myślałam, że to może moja wina, wina moich paznokci, wiosny, efektu cieplarnianego... nie wiem, czegokolwiek, jednak przestałam się łudzić, gdy po prostu pomalowałam paznokcie kolorowym lakierem bezpośrednio, bez podkładu. O dziwo wyobraźcie sobie... lakier trzymał się znacznie dłużej a odpadał tak jak przystało... powoli od rogów i brzegów :]
aaaaa muszę zaznaczyć, że owy lakier Astora, nieźle zniszczył mi także moje biedne paznokcie, bo odpadając zostawiał nierówną powierzchnię, tak więc temu produktowy mówię stanowcze NIE!!

Drugą pomyłką produkcyjną,  na którą dałam się złapać, jest kredka do brwi Inglot w metalowym opakowaniu. Według Pani ekspedientki, kredka ta miała być po prostu świetna, wszystkie kobiety ją ponoć bardzo chwalą... Ja nie wiem, ale jak można chwalić coś, co się zużywa w tempie ekspresowym ( nie starczyła nawet na miesiąc) a wcale tak mało nie koszowała!! Dodam jeszcze, że jeżeli np smarując twarz, przez przypadek posmarowałyście sobie też brwi kremem, to już macie po malowaniu!! Wygląda to mniej więcej tak, jakby się próbowało farbkami namalować linię na plastyku - raz, że farbki się rozmazują, dwa nie da się nic równo zrobić i trzeba powtarzać jedną linię x-razy!! A kredka ponoć jest beztłuszczowa i nie trzeba temperować i same ochy i achy... Ja dziękuję za taki "cud" i wracam do standardowych, łamiących się i starczających conajmniej na 4 miesiące kredek :)




A dla Waszej informacji dodam, że dostałam dzisiaj paczuszkę z Cellu Destock i zaczynam kurację :) (jako maniak kupowania przez internet i za pośrednictwem wszelkich katalogów wysyłkowych, nie mogłam inaczej nabyć tego cuda, jak tylko w ten sposób zresztą, wyszło mnie to dużo taniej niż w aptece a gratis dostałam płytke:D)
 Ponoć po 7 dniach widać wyraźne efekty :D Don't worry - będę Was na bieżąco informowała :D:)

o 4:45 :) UWAGA ANKIETA!!

No dobraaaaa zdarza się, że wstaję baaardzo wcześnie :) Tak jak np wczoraj, o godzinie 4:45 rano dowiedziałam się przez telefon od mojej kochanej mamusi, żebym wstała już z wyrka, pozbierała się i zmieniła ją w kolejce... a stała w takim dziwnym tworze jakim jest kolejka na kopalni, żeby zapisać dziecko na kolonie dofinansowane właśnie przez KWK. Wyobraźcie sobie,że byli tam ludzie, którzy na dworze stali od 23 poprzeniego wieczora - normalnie jak za komuny :P Całe szczęście około 5 wpuścili wszystkich do budynku, także ja swoje odstałam już pod dachem i w ciepłym :]
Rozgadałam się a zupełnie nie o to chodziło, miałam zrobić mały introduction do tego, dlaczego dzisiaj prezentuję się Wam w takiej odsłonie - otóż adidasy założyłam przeczuwając, że czeka mnie długie stanie - no i nie pomyliłam się, przed pracą odstałam sobie ładnie 2 godzinki, także moje buciki uratowały moje biedne nogi :D A jak adidasy - to na sportowo - na tyle na ile mnie stać aby poruszać się w takim stylu ( stać w sensie mentalnym nie finansowym :P). Wiem, że dla kogoś to to styl sportowy nie jest ale dla mnie tak :P

A makijaż prościutki - podobny już kiedyś prezentowałam :) Naprawdę jest możliwe, żeby umalować się w miarę dobrze o takiej porze :P








Tak się śmiesznie złożyło, że buty - Adidas, długi shirt - Cubus i naszyjnik - Mohito, są prezentami od pewnego Pana (:P:P), prezentami nad którymi wcześniej wylałam wiadro śliny gapiąc się na nie na wystawie :P:P:P  legginsy już były ale powtórzę - New Yorker, torebki nie było ale to taki nabytek ze zwykłego sklepu, kolczyki kupione dawno dawno bodajże w C&A


Pytanie ankietowe - co sądzisz o najnowszym krzyku mody - okularach "kujonkach" ( to te kwadratowe, z grubymi ramkami w stylu Kuby Wojewódzkiego)? Za kilka postów napiszę, co ja sądzę - nie mogę teraz bo byście się sugerowali :P

żeby pozostać wiarygodną...

...i nie gołosłowną ( swoją drogą zawsze jakoś śmieszyło mnie to słowo :P) pokazuję swoje świąteczne zdjęcia w kręconych włosach. Zazwyczaj w takim stanie je zostawiam gdy się ładnie skręcą tak, że nie wyglądam jak biszon kędzierzawy :P Dodatkowo "nie prostuję się" wtedy, gdy po prostu nie mam na to czasu a to się zdarza baaaardzo rzadko, ponieważ potrafię wstać dużo wcześniej rano, żeby móc się w spokoju wybrać i doprowadzić do porządku :] Mimo,że gdy wychodzę do pracy czy w ogóle gdzieś na dłużej - make up jest obowiązkowy o tyle nie jestem osobą, która bez przysłowiowej "tapety" nie pokazuje się ludziom, bo się pokazuję i to bardzo często  :)


Poniżej zdjęcia makijażu - oczywiście nie byłabym sobą gdybym takowych nie zamiesciała :) Makijaż, podobnie jak mój strój w kolorach brązu i fioletu. Komu się wydaje, że to zestawienie średnio pasuje, mam nadzieję, że zmieni zdanie :) Chciałam zaznaczyć, że kreskę na górnej powiece, tym razem zrobiłam brązowym eye linerem aby uzyskać nieco delikatniejszy efekt :)





Niżej ciuchy - własciwie kurtka, buty i torebka już były. Niestety nie widać golfu pod spodem ale zwyczajny brązowy z Orsaya, kolczyki fioletowe również z Orsaya, spódnica po przecenie za psie pieniążki kupiona już jakiś czas temu w H&M, szalik - Krupówki Zakopane :P aaaaa rajstopy to jakis tam sklep, zresztą pełno tego wszędzie :)

 



 
MAGIC VISAGE © 2012 | Designed by Rumah Dijual, in collaboration with Buy Dofollow Links! =) , Lastminutes and Ambien Side Effects