Pomysł weselny

Zdjęcia z serii "odgrzewane kotlety" ale z pomysłem :D
Pamiętam jakby to było wczoraj... wesele sierpień 2007... wymyśliłam sobie, że nie wyjdę tak zwyczajnie, bez pomysłu...
U siebie w metropolii (??!! :P) nie znalazłam nic co by mnie zainspirowało zajrzałam więc na allegro i wszystko stało się jasne :D Zaryzykowałam, bo z tego co mi wiadomo, nie wszyscy kupują ciuchy przez internet - ja kupiłam sukienkę!! Była ciut do zwężenia ale to nic!! Japońską, czarną sukienkę z czerwonym smokiem mam do dzisiaj i nie ma takiej opcji, żeby przejść obok niej obojętnie!! Niewątpliwie jest to jeden z tych zakupów, których się nie żałuje :P
Sukienka była, na allegro znalazłam więc kolczyki, fryzurka o którą musiałam się kłócić z Panią specjalistką ( twierdziła uparcie, że taki niski kok mi się nie utrzyma i że w ogóle co ja to wymyślam :P doszło do tego, że musiałam ją zmusić do tej fryzury, że taką chcę i już :P ) Pałeczki zrobiłam sama - dokładnie to sama je ozdobiłam lakierem do paznkoci :P






P.S. Fryzurkę miała mi całą ładnie pospinać ale stwierdziła, że mam za dużo włosów i nie potrafi :P

Jak wachlarze

Jeśli zastanawiacie się nad tym, co zrobić, żeby Wasze rzęsy były grube i ciemne, mam dla Was doskonałą radę...

Sama zastanawiałam się jakieś pół roku temu, jakiej odżywki użyć, żeby rzęsy były zdrowe i silne. Nie miałam się za bardzo kogo poradzić i odwlekałam moment zakupu, bo wiadomo.... zawsze są jeszcze inne ważniejsze rzeczy do zdobycia :)
Tak się szczęśliwie stało, że pewnego pięknego ( albo i nie-pięknego no matter :P) dnia, przeczytałam w gazecie, że najlepszym środkiem na piękne, zdrowe rzęsy jest...OLEJEK RYCYNOWY !!
Podeszłam do tematu raczej z rezerwą na zasadzie "taaaaa jasne" jednak nie dawało mi to spokoju wobec czego poszłam do apteki i za bajońską sumę 3 zł kupiłam ten przeczyszczający specyfik ( olejek rycynowy ma działanie wzmagające perystaltykę jelit dlatego stosuje się go na zaparcia przyp. autor :P).
Olejek rycynowy, jak każdy olej, jest bardzo gęsty, do jego aplikacji potrzebna jest nam szczoteczka z zużytego tuszu do rzęs albo specjalny gęsty grzebyk ( są takie w zestawach pędzelków do makijażu). Trzeba dokładnie usunąć nadmiar olejku na szczoteczce energicznie ocierając ją o kant buteleczki - wierzcie mi, to bardzo ważne, ponieważ w przeciwnym wypadku zaleją wam się oczy a wszystko będziecie widziały jak przez mgłę!! Zapomniałabym dodać, że "zabieg" ten robimy na noc a rano zmywamy z rzęs resztki olejku.

A teraz coś o efektach, chociaż pewnie się już domyślacie, że są rewelacyjne, skoro powyżej zrobiłam już wywód o aplikacji :P Powiem szczerze - za taką cenę ( nie ma się co oszukiwać - grosze !!), za taką wydajność i za takie rezultaty nie można znaleźć chyba nic lepszego. założę się, że olejek rycynowy jest lepszy niż niejedna odżywka. Sama zauważyłam, że moje - długie i podkręcone, jednak z białymi końcówkami - rzęsy, stały się ciemniejsze i grubsze. Mniejsza ilość tuszu wystarczy dla uzyskania fajnego efektu poza tym i brak tuszu również nie rzuca się tak w oczy!! Ja pierwsze efekty zauważyłam już po 3ch dniach stosowania i nie wydaje mi się, żebym była jakimś wyjątkiem :)

Spróbujcie - naprawdę polecam :):):)

Jaaaaaa odważna :P

Ci którzy wiedzą to wiedzą a Ci którzy nie wiedzą, dzisiaj się dowiedzą.... jak wyglądam JA :P

Wymagało to ode mnie nieprzespanych nocy itd ale w końcu dorosłam do tego :P  (to był oczywiście żarcik taki malutki, co nie zmienia faktu, że pewną anonimowość w tym momencie stracę :P)

Także drodzy Państwo... nadeJszla Wiekopomna chwilaaaa :D

Tadammmm   :P



Myślę, że będę tu też jako "JA" a nie tylko MOJE OCZY, trochę częściej, gdyż postanowiłam, że za mało na moim blogu pomysłów ciuchowych a przecież prócz wizażu, to również jest moje hobby, tyle tylko, że wymagające ode mnie nieco więcej odwagi, na którą wcześniej nie potrafiłam się zebrać :P

Chęci są... zobaczymy co mi z tegeo wyjdzie...bo niestety tak szybko jak coś postanawiam, tak szybko się rozmyślam :P

Jakby co, to możecie mnie z tego rozliczyć - prawie jak z obietnic przedwyborczych :P

Vichy Cellu Destock i kusząca reklama :D


Myślę, że nie okłamię Was za bardzo, jeśli napiszę, że CHYBA nie spotkałam w swoim życiu kobiet w 100% zadowolonych ze swojego wyglądu, zawsze znajdzie się coś, co warto by poprawić, zmienić.... ja nie jestem wyjątkiem od tej reguły niestety :P  Prócz problemów takiej wagi jak, odstające uszy, brzydkie kostki czy kolana, za długi nos, kręcone/proste włosy, największym problemem kobiet jest figura !!

Ja jako dziecko doby informatyzacji, podkuszona reklamą telewizyjną, w której użyto słów kluczy takich jak "intensywne rozbijanie tłuszczu" "efekt widoczny" itd skupiłam swój wzrok i słuch całą siłą woli na owej reklamie. Okazało się, że firma VICHY opracowała nowy środek Cellu Destock, który ma za zadanie - tak jak to było wspomniane w telewizji, dzięki jakimś tam składnikom, intensywniej i szybciej rozkładać komórki tłuszczowe w miejscach odpornych na działanie diety.

Nie sądzę, że tylko na mnie reklama ta zadziała w sposób "MUSZĘ TO MIEĆ" - a przynajmniej mam taką nadzieję, że nie tylko na mnie :P W każdym razie, wcale nie dlatego, że to reklama mnie skusiła absoluuuuutnie lecz dla celów czysto poznawczych, naukowych i pragmatycznych postanowiłam w przyszłym miesiącu zaopatrzyć się w to cudo. Cena - jak to już bywa przy produktach Vichy, jest mordująca lecz czego się nie robi dla wyższych celów - w końcu dzięki mnie będziecie wiedziały, czy ten wydatek się opłaca czy nie, prawda, że szczytnie postepuję? Właśnie, też tak sądzę :P Więc moje drogie Panie, czekajcie na relację i opinię :P

Mam nadzieję, że nie pożałuję tego zakupu, czego sobie i Wam życzę :)

Przemyślenia i zaduma...

Ostatnio spotkałam się z między innymi z Madzią, która stwierdziła, że mój blog - z tego co widzi, robi karierę. Zapytałam więc - dlaczego? Madzia odpowiedziała - ponieważ widziała dużo wejść na stronę.

Zastanowiło mnie to, gdyż faktycznie - wejść jest sporo. Z moich obliczeń wynika, że codziennie około 16 osoby wchodzą na mojego bloga ( biorąc pod uwagę liczbę odsłon a nie wyświetleń!! )

Jak na bloga, który działa dopiero od 4 miesięcy - to całkiem sporo, jednak zastanawia mnie jeden fakt - skoro tak wiele osób odwiedza moją stronę, dlaczego więc tak mało jest komentarzy?

Mimo wszystko wolałabym wiedzieć, jaka jest Wasza opinia na temat tego co piszę, tego co pokazuję, wtedy otrzymuję informację zwrotną od Was, która jest dla mnie bardzo cenna. Nie chodzi o to, że oczekuję pochwał i pokłonów - NIE!! Chciałabym jednak konstruktywnych uwag i opinii - czego więcej, czego mniej, co się podoba a co nie  :)

Dlatego Apeluję - piszcie, to nic nie kosztuje a dla mnie są to bardzo ważne sygnały od Was :):):)

aaaaaa w tym miejscu chciałam baaaaaardzo serdecznie podziękować KASI I. która mnie nie zawodzi i zawsze staje na wysokości zadania pisząc komentarze z prośbami, opiniami itd Więcej takich osób proszę :D

zaległości trzeba nadrobić

Nie będę przepraszała, za moją opieszałość w zamieszczaniu postów jednak jest parę istotnych faktów, które zdecydowanie mnie tłumaczą ... niewątpliwie jednym z nich jest intensywne pisanie pracy magisterskiej - o czym już wspominałam wcześniej :P

Ostatnio mało również moich autorskich makijaży a to dlatego, że baterie w aparacie się wyczerpały i jakimś dziwnym cudem, zawsze zapominam ich kupić :P A że baterii musi być 4 i nie ma opcji żeby nie były alkaiczne ( w przeciwnym wypadku po włożeniu takich najzwyklejszych mój aparat dalej mruga lampką "wymień baterie") tym bardziej ciężko o nich zapamiętać :P

Dzisiaj jednak zaprezentuję to, co udało mi się zrobić resztką energii "bateriowej" :P Zdjęcia nie pamiętam z kiedy ale myślę, że warto je zamieścić szczególnie po to, żeby pokazać jak makijaż ciemny w założeniu, można ładnie  rozweselić kreską na dolnej powiece w kolorze amarantu - ja osobiście uwielbiam takie połączenia. Zresztą, dolna powieka jest idealna do tego, aby osoby lubujące się w ciemnych bądź jasnych makijażach, mogły za jej pomocą dopasować swój make up do koloru ciuchów ubranych w danym dniu - ładne, proste i efektowne :)











P.s. Obiecuję, że kupię te baterie, bo dzisiaj baaaaardzo żałowałam, że ich nie miałam  :(

P.s. 2  Obiecuję, że post o podkładach zaniedługo zamieszczę don't worry, po prostu zbieram informacje :D

Wiosna Wiosna Wiosna :D:D:D

Jak wszystko... i zima musi kiedyś się skończyć (całe szczęście :P). Coś się kończy, coś zaczyna a dokładnie swoje panowanie przejmuje wiosna !!!! :D Wraz z wiosną styliści, makijażyści, fryzjerzy proponują nam nowe rozwiązania o których ja spieszę Wam opowiedzieć :)
Dziś na tapetę chciałabym wziąć nic innego jak MAKIJAŻOWE TRENDY WIOSNY 2010 ( tak tak, wiem że strasznie Was zaszokowałam tą informacją :P)

1. KLASYCZNE KRESKI - O kreskach pisałam już wcześniej a w tym sezonie są obowiązkowe (no wiadomo - jak dla kogo, wszystko trzeba dopasować pod siebie a nie iść ślepo za modą!!). Co ważne - kolor czarny ma występować jedynie w postaci kresek, ciemne barwy wiosną 2010 są zakazane!! :)

2. TĘCZOWE POWIEKI - to się rozumie samo przez się, skoro czerń musi poczekać na swoje lepsze czasy :) Co ważne - ma być baaaaardzo kolorowo a zestawienia barw mogą być kontrastujące. Tylko pamiętajcie - łatwo przesadzić, więc nie zapomnijcie o tej cienką granicy, po przekroczeniu której wyglądać będziecie jak papugi.

3.DOLNE RZĘSY PODKREŚLONE -  podkreślone nawet sztucznymi rzęsami!! W tym sezonie musimy o nie szczególnie zadbać i mocno wytuszować :)

4. LILIOWE USTA - ja wiem, że ten trend do mnie pasować nie będzie, dlatego u mnie odpada ale u Was - czemu nie :D Na pewno nadaje bardzo świezy wiosenny look :) PS. Tylko nie zapomnijcie na szminkę w tym kolorze nałożyć błyszczyk!!
5. JASNE SPOJRZENIE - jak nie czarny - to biały, w końcu natura nie lubi próżni. Ponoć biel w tym sezonie wraca do łask z wielką pompą - już sobie wyobrażam co będzie latem i aż przerażenie mnie bierze jak sobie pomyślę o ubranych w białe ciuszki dziewuszki... ale to moje zdanie :) Natomiast biel na oku - czemu nie, chociaż to też trend tylko dla niektórych i na pewno nie dla mnie!!
6. ŁAGODNE KOLORY - to rozwiązanie dla tych z Was, które nie widzę siebie samej w palecie różnorodnych barw na oku. W tym sezonie smokey eyes występuje jednak tylko w wersji super light - w odcieniach brązu i beżu.

7. PROMIENNA CERA - nie wiem czy pamiętacie, zimą modna była porcelanowa, super blada cera no aleeeee wiosna rządzi się swoimi prawami ( no i dobrze) także rozświetlajcie się dziewczyny, alby wyglądać ciepło i słonecznie :D  (ale pamiętajcie - jeśli macie cerę tłustą, należy uwazać, ponieważ rozświetlenia podkreślą, to co się tłuści a nie powinno. Jeśli więc nie chcecie rezygnować z rozświetlenia - użyjcie bardzo dobrego podkładu matującego i przydałaby się do tego jeszcze odpowiednia baza)
8. CIEPŁA CZERWIEŃ NA USTACH - czerwony kolor przechodzi swój renesans w wielkim stylu!! Na wiosnę w wersji oranżowej - usta mają wyglądać jak cukierki. Hmmm cóż mogę powiedzieć, kolor czerwony powinno się dobrać odpowiednio do swojego typu urody, o czym pisałam wcześniej, dlatego drogie panie, kolejny raz apel o to aby wszystko robić z głową!! Np u mnie kolor oranżu odpada i niestety wielu z Was pasować również nie będzie.
9. WSZYSTKIE ODCIENIE FIOLETU - nooooooo i to jest trend, który bardzo mnie cieszy :D Uwielbiam fiolet i szczególnie polecam go osobom z zielonymi tęczówkami :) Makijażyści polecają także, aby łączyć go z czerwienią na ustach - odważnie? możeeee ale jaki efekt :D Na pewno nie pozostaniecie niezauważone :P

10. RÓŻOWE POLICZKI - w zasadzie róż powinna mieć każda z Was, także w pewien sposób ma to być przypomnienie, że róż nadaje twarzy nie tylko świeżości ale także pomaga wyprofilować twarz!!.

P.S. Do tego posta użyłam zdjęć z netu, dostępnych w wyszukiwarce google image :)

Co polecam i czego nie polecam - cienie

Wiem, że samobiczowanie słowne na forum bloga nie wytłumaczy mnie z takiego zaniedbania lecz cóż... zdarza się niestety i tak, że trzeba się zająć całą masą innych rzeczy a przyjemności ( bo prowadzenie bloga jest niewątpliwie przyjemnością :P) schodzą na dalszy plan.

Jako, że ostatnio sporo było propozycji makijaży, dzisiaj postanowiłam rozszerzyć szufladkę "polecam".
Przeglądając to, co już mam w swoim zestawie kosmetycznym muszę przyznać, że z większości swoich zakupów jestem zadowolna - mniej lub bardziej ale jestem :)

Wiele osób pyta się mnie, jakich cieni używam, że kolory są tak wyraźne i nasycone.Cóż, Ameryki nie odkryję, jesli powiem, że firma Inglot ma najlepsze cienie na rynku. Miałam okazję rozmawiać z makijażystkami pracującymi dla Polsatu na temat kosmetyków. Jednym głosem stwierdziły, że inwestycja w cienie Inglota jest najbardziej opłacalna - raz, że są to kosmetyki w przystępnej cenie, dwa, że są one wysokopigmentowe w związku z tym kolory są wyraźne i soczyste.


Myślę, że paniom znana jest także firma M.A.C. - w swojej kosmetyczce również posiadam cienie tej marki a w świecie makijażystów jest ona uwielbiana. Ja ze swojego doświadczenia mogę się wypowiedzieć jedynie na temat cieni pyłkowych, ponieważ takowych jestem właścicielką :P Cienie te idealnie nadają się na to, aby nałożyć je na inne cienie podkładowe, wtedy ich efekt jest powalający - nadają metaliczny połysk powiece tworząc swego rodzaju błyszczącą taflę, jednak zdecydowanie cieni pyłkowych M.A.C. nie powinno się używać bezpośrednio na powiekę - raz że kolor nie jest intensywny, dwa należy pamiętać, że żeby takie cienie trzymały się skóry, należy zastosować mokry podkład (np Inglot duraline).
Cienie M.A.C mają jeszcze jedną wadę - są piekielnie drogie - jeden słoiczek cieni pyłkowych kosztuje bagatela ok 80-90 zł!! Jednak nie martwcie się - jest nadzieja :P !! Myślę, że nie zgrzeszę jeśli powiem, że na allegro można kupić mniejsze ale też tańsze "odsypki" cieni z produkcji fabrycznych :)


W swojej kolekcji posiadam także cienie z Oriflame i cóż mogę powiedzieć - te droższe są całkiem całkiem, jednak te z kolekcji "visions" to totalne badziewie (że się tak wyrażę ) i strata pieniędzy - zazwyczaj jest tak, że panie w katalogach niby pomalowane tymi cieniami mają piękne intensywne kolory na powiekach jednak ja nie wiem co należałoby zrobić aby uzyskać nimi taki efekt. Próbowałam już chyba wszystkich metod a efekt nadal był mdły i beznadziejny - może jest to jakaś wyższa szkoła jazdy, której jeszcze nie opanowałam :P


Cieniami z kolekcji "Giordani Gold" uzyskacie efekt bardziej kremowy, subtelny i dojrzały, na intensywność kolorów nie ma co liczyć jednak takie było zamierzenie przy produkcji tej linii - miała być ekskluzywna i stonowana - co kto lubi :P :)


Zapomniałabym o moim ostatnim dziecku - cieniach eyegloss Chanela :D Kosmetyk również bajońsko drogi - w końcu za markę się płaci ale co ważne - nie polecam tak drogich marek dla osób zupełnie nie zorientowanych. Kosmetyki Chanela mają to do siebie, że trzeba się sporo wysilić żeby stworzyć na oku coś co nas zadowoli, jednak to "coś" zazwyczaj jest wtedy powalające :) Przyznaję - sama z cieniami eyegloss Chanela, dającymi efekt mokrego oka, miałam spory problem, naprawdę ciężko się je nakłada, wymaga to dużej wprawy, jednak cienie są bardzo intensywne i trwałe a efekt jest niepowtarzalny i nieporównywalny do jakichkolwiek innych cieni :)

 
MAGIC VISAGE © 2012 | Designed by Rumah Dijual, in collaboration with Buy Dofollow Links! =) , Lastminutes and Ambien Side Effects